Państwowy monopolista musi pomagać uzależnionym
W Brunszwiku, około 250-tysięcznym mieście Dolnej Saksonii istnieją 2 poradnie dla uzależnionych od nałogu, w całym regionie 24. Szacuje się, że potencjalnych klientów tych przychodni jest w landzie ponad 1100. Liczba ta stale rośnie.
Okazuje się, że dosłownie na chwilę przed rozpoczęciem piłkarskich Mistrzostw Europy w niektórych niemieckich mediach dyskutuje się nie tylko o piłce. „Braunschweiger Zeitung”, gazeta wychodząca w Brunszwiku, mieście położonym w Dolnej Saksonii, kraju związkowym Niemiec, postawiła tezę, że niebezpieczeństwo związane z hazardem jest nie tylko w tym landzie niedoceniane. Obywatele miasta i regionu niemal już z nawyku grają w pokera i ruletkę, albo godzinami siedzą przed automatami. Nawyk hazardu jest „w natarciu”, stwierdza dziennik.
W Brunszwiku, mieście około ćwierć milionowym, działają już z pełnym poświęceniem dwie poradnie dla osób uzależnionych od hazardu, dalszych 22 pracuje w innych miejscach Dolnej Saksonii. Szacuje się, że jest to za mało, zważywszy, że rzeczywistych lub potencjalnych klientów tych jednostek ochrony zdrowia jest w mieście i okolicy ponad 1100. Kierownik poradni Lukas-Werk uważa, iż największy wróg nie czai się w kasynach i salonach gier, tylko w zglobalizowanym świecie Internetu.
Na razie poradnie przeciw hazardowe w Brunszwiku skupiły się przede wszystkim na prewencji, Zarówno Lukas-Werk, jak i - na przykład – poradnia Drobs, organizują szereg wykładów, dyskusji i spotkań na temat niebezpieczeństw związanych z nadmiernym skupieniem się na grach losowych. Istotne jest też wczesne rozpoznanie objawów nałogu. W tle wszystkich tych działań jest niedawne orzeczenie niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził jednoznacznie, że państwowy monopol jest tylko wówczas dopuszczalny, jeśli związany jest z rzeczywistymi wysiłkami państwa na rzecz prewencji i zapobieganiu nałogom.
Co dwie sekundy – podaje „Braunschweiger Zeitung” – ktoś w Dolnej Saksonii zasiada do hazardowej gry. Kto wygrywa – gra dalej, żeby pomnożyć wygraną. A kto przegrywa, ten chce się odegrać. Jest to, stwierdza gazeta, istne zaklęte koło.